Pewnego dnia zaplanowaliśmy wycieczkę rowerową do Bukowic gdzie mieliśmy zagrać mecz z ministrantami z Bukowic.

Tego dnia o godzinie 13:00 zebraliśmy się z rowerami na plebani. Przed wyjazdem ksiądz asystent wyciągnął swoją super formułę i pompował koła.
Hugo jechał swoim superanckim skuterem. Przy okazji zabrał Kaczora, który miał kask jak widać na zdjęciach. Ksiądz Tomek jechał sobie samochodem. Dybek całą drogę przewodził naszej grupie. Zabrał przy okazji Grabarza, który nie przyjechał rowerem ( sierota ). Przejechaliśmy około 700 metrów i kleryk złapał gumę. Wszyscy się z niego śmiali, ponieważ musiał nieść rower na plecach na plebanię. Później jechał z księdzem Tomkiem. Po drodze zaliczyliśmy jeden postój w Grabownie Małym przy kościele. Później bez problemu dojechaliśmy na miejsce. Zostawiliśmy nasze rowerki w garażu i zmierzaliśmy na boisko. Czekali tam na nas zawodnicy z Bukowic. Szybko przebraliśmy się i wybraliśmy najlepszy skład. Grali: Dybek, Hugo, Kaczor, Domin, Łukasz i chyba Miłosz. Do przerwy przegrywaliśmy 3:0. Po przerwie Kaczor strzelił z „kazika” wprost do bramki. Później straciliśmy jeszcze parę bramek. Po meczu udaliśmy się na grilla, którego sfinansował ksiądz proboszcz Rysiu. W czasie grilla Kaczor, Domin i Hugo grali mecz w siatkówkę. Wygrali !!!
Po grillu mogliśmy pograć w biliarda czy pokopać piłką. Po pewnym czasie niestety musieliśmy wyruszyć w trasę powrotną. Ledwo wyruszyliśmy zatrzymaliśmy się w lesie na SIUSIU !!! Po tym mieliśmy postój w Grabownie Małym w tym samym miejscu co wcześniej. Do domów przybyliśmy około godziny 18:10. Było SUPER !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziękujemy księdzu proboszczowi z Bukowic, że nas tak ciepło przyjął.
Pozdrowienia dla ks. Tomka, kleryka i wszystkich ministrantów.
         autor: Dominik Rządkowski